Lech Poznań

Kontakt

Lechici szykują się do turnieju

21.11.2015 Bartosz Aleksandrowicz

Lechici szykują się do turnieju

W Lech Cup nie może zabraknąć oczywiście ekipy gospodarzy. Niebiesko-białe barwy w prestiżowym turnieju reprezentować będzie w tym roku zespół z rocznika 2004. Poprowadzi go, już po raz trzeci w Arenie, trener Karol Bartkowiak.

Liga w cuglach

Podobnie jak dla większości zespołów młodzieżowych Lecha, tak i w przypadku 13-letnich chłopców rozgrywki ligowe toczyły się w myśl stwierdzenia "nie czy, a ile", mimo że rywalizowali ze starszymi przeciwnikami. Drużyna wygrała wszystkie pojedynki, choć w tabeli zapisana została jedna porażka walkowerem. Nie przeszkodziło to jednak w wygraniu rozgrywek z oficjalnym bilansem 9-0-1 i stosunkiem bramek 71:5. Wyżej poprzeczka będzie zawieszona dopiero wiosną, gdy lechici zagrają ze zwycięzcami innych grup. - Wówczas poziom na pewno będzie wyższy i mecze będą bardziej wyrównane. Teraz mogę to powiedzieć tylko o starciach z TPS-em Winogrady, wiosną tych zespołów będzie kilka - tłumaczy trener.

Być zespołem

O rywalizacji z takimi markami europejskiego futbolu jak Bayern, Juventus czy Chelsea marzą wszyscy, ale zagrać będą mogli jedynie wybrani. W zespole jest 24 chłopców, na Arenie zaprezentuje się więc mniej niż połowa drużyny. Sztab szkoleniowy chce jednak, by przez cały turniej obecni byli wszyscy. - Naszą rolą jest wystawić optymalny skład. Staramy się wpoić zawodnikom, że te role mogą być podzielone. Chciałbym jednak, aby przed każdym meczem było tych 24 chłopaków plus nasz sztab, żebyśmy razem krzyczeli, że jesteśmy Lechem Poznań - mówi Karol Bartkowiak.

Do trzech razy sztuka

Dla szkoleniowca zespołu będzie to już trzeci występ na Lech Cupie. Z rocznikiem 2000 zajął 5. miejsce, przed rokiem z zespołem 2003 sklasyfikowany został na 7. pozycji. Jego doświadczenie z pewnością będzie atutem Kolejorza i pozwoli lepiej przygotować zawodników, dla których tak wielka impreza to ogromny ciężar psychiczny. - To są wielkie emocje. Na pewno będę przestrzegał podopiecznych, że w każdym momencie mecz może się zmienić, w każdym momencie możemy wygrywać, przegrywać. Jest mało miejsca, bardzo szybka gra i każdy mały błąd może zostać wykorzystany. Chodzi o to, by chłopców zmobilizować i by wznieśli się na wyżyny umiejętności, które na pewno posiadają - wyjaśnia. Jaki będzie efekt pracy szkoleniowca, zobaczymy już 5 i 6 grudnia w Arenie.

Zobacz także